środa, 29 października 2014

Rozdział 5

Po przebudzeniu kobiet Uzumaki ocknął się na podłodze domu, ale głowę miał na czymś ciepłym i jędrnym... rozejrzał się po okolicy i zobaczył że leżał na piersiach Kanu, a wszyscy wokół byli powaleni dodatkowo również byli nieprzytomni. Wszedł do swojej duszy gdzie Lis, Smok i jakiś dziwny facet z długimi do pasa złotymi włosami i oczami prowadzili zażartą dyskusję.

- Sądzę że już czas odrodziłem się w nim i niedawno co oddałem mu całą swoją moc, od teraz ja jestem nim, a on mną moja istota znika, teraz już nie ma złotego smoka, który widzi wszystko... Żegnajcie przyjaciele moja duchowa i materialna powłoka, aktualnie zostają absorbowane tobie demonie też to radzę, zaś ty Kurama przestań być kutasem bo on Ci teraz włoży wszystkie dziewięć kit w dupę i wyjmie ryjem badając prostatę twoją bijudamą... - pożegnał się smok zaczynając przemieniać się w czystą energie i esencję która zniknęła z duszy i weszła w drugą część ciała Uzumakiego przemieniając go w smoka o formie ludzkiej.
- Ja już tak zrobiłem... kto by pomyślał, że moim kolejnym wcieleniem będzie sam Aeon?? - zaśmiał się dziwak.
- Ja chcę go przetestować bądź co bądź to jeszcze gówniarz!! - warknął Lis na nieistniejącego już smoka. W tym samym momencie zza rogu wyszedł chłopiec i podszedł do pieczęci, a następnie spojrzał na Kyuubiego z szerokim uśmiechem psychola. Zadrwił sobie z demona mówiąc:
- Co maskotka chce na spacerek, to może pomacha ogonkami?? No już lisek siad, daj łapkę. O tak grzeczny Kyuubiś grzeczny!!
- ZAJEBIE GNOJKA!!!!!!!! - warknął wściekły dziewięcioogoniasty. Uzumaki podszedł do dziwaka i spytał:
- A ty kim jesteś pierdoloną wiewiórką?? Czy kurwa jebaną fretką??
- Nie bój się nie jestem jak ten wielki kutas. Jam jest wcielenie mocy Suwerena, a od teraz jestem twoim drugim źródłem mocy. Jako Overlord posiadasz własne armie obecnie nie są zbyt imponujące jedynie dwadzieścia chochlików, pięć demonów półkrwi i jednego mrocznego Elfa. Są to przedstawiciele stworów nad którymi możesz panować. Nasza moc będzie się rozrastać tylko pod wpływem ciężkich wyborów. Każde zabójstwo czy też uleczenie pozwoli Ci zwiększyć twoja zdolność do kumulacji energii mroku lub jak wolisz mocy zła. Jednakże to nie koniec zdolności Suweren posiada też zdolność nazwaną Ewolucją. Czyli za każdym razem jak zabijesz istotę nieludzką wchłoniesz ich esencje czyli DNA i moc. Przykładowo zlikwidujesz sukkuba zyskasz zdolność do oczarowania przeciwnej płci. - wyjaśnił Dziwak.
- Dobra więc od teraz będziesz po prostu Overlordem. - zarządził Złoty.
- Co tylko zechcesz Panie! - krzyknął Suweren klękając i zwieszając głowę ku ziemi.
- Ostatnie pytanie i czas zająć się tą przerośniętą maskotką. Jak bardzo mogę się rozwinąć i co się stanie jeśli opanuję moc moich przodków w tym Czwartego protoplasty?? - zadał pytanie Naruto.
- Nie masz jako takiego limitu ogranicza cię tylko twoja własna wyobraźnia. Wówczas staniesz się bogiem wampirów i świata mroku. - odparł Overlord.
- No to czas pobawić się z jebanym pluszakiem... - zaśmiał się pewny siebie Naruto i podszedł do pieczęci, a jak pojawił się jego ojciec ten mu kulturalnie jebnął z pół obrotu, następnie wykonał specjalnie przywołanie klucza pieczęci by potem otworzyć klatkę Kyuubiego. Lis zaatakował niższego z blondynów, który uniknął jego ataku a potem się odbił od jego kończyny by potem wjechać potężnym butem w mordę bestii. Ogoniasty wkurzył się konkretnie i zaczął tworzyć bijudamę lecz nagle została ona rozproszona a on był obwiązany łańcuchami ostrzy drącymi jego ciało. Różnooki podszedł do biju i chwycił go czakrą, po czym zaczął się z nim szarpać w duszy to była tylko chwila zaś w rzeczywistości walka trwała już dziewięć dni. Naruto ani Lis nie odpuszczali i walczy ze sobą z całych mocy, które w gruncie rzeczy rozerwały by zwykłych śmiertelników. Czwarty nie wierzył w to co widział nagle u jego boku pojawiła się Kushina i rodzice obserwowali swą pociechę z nieopisaną wręcz dumą. Złote dziecko nagle zrobiło się coś czego się nikt nie spodziewała, a zwłaszcza nie Kyuubi użył techniki zwanej materializacją. Stając się wielkości lisa po czym usunął łańcuchy i przytulił, a potem podrapał ogoniastego za uchem szepcząc:
- Nie zamierzam Cię wykorzystywać chcę mieć w tobie przyjaciela lub brata. Ani ja ani ty nie możemy żyć bez drugiego jesteś tylko połową dawnego siebie. Gdybym przegrał to zginiesz tak czy siak w przeciągu roku. Bo twoja czakra się rozproszy. Dlatego proponuję Ci pakt czteroletni. Będzie on polegał na tym że razem będziemy szukać sposobu by stworzyć raj dla takich jak my oraz odnajdziemy dom dla was Biju. Przysięgam że jak tylko będzie to możliwe uwolnię cię jeśli zechcesz.
- Czemu jesteś taki!!?? - warknął lis i zaczął się szamotać, lecz nagle ujrzał wszystko co widział i widzi Aeon.
- Jestem taki ponieważ ja naprawdę podziwiam starca Rikudou i kocham Cię jak brata. W końcu nie bez powodu jesteśmy jednym. Obiecuję że dam cisie pobawić podczas walk będziemy walczyć nawzajem np. ja z kimś zawalczę to kolejna walka należy do ciebie i tak dalej i dalej. - wyjaśnił Naru.
- Rozumiem jednak mam pewien test dla ciebie... Powiedz co byś zrobił gdybyś miał wybór: Zabić dziecko lub zniszczyć wioskę?? - spytał Rudy.
- Znalazłbym inne rozwiązanie korzystając ze swej mocy powstrzymałbym agresorów i ochronił możliwie jak najwięcej żyć. - odparł różnooki.

W tym samym czasie w Konoha.

Długowłosy brunet opuszczał wioskę w pośpiechu. Gryzło go poczucie winy oraz obrzydzenie do samego siebie bowiem: Zabił swoją rodzinę i torturował psychicznie brata. Uciekał jak zwyczajny tchórz. Poświecił wszystko w imię miłości i pokoju. Z łatwością wydostał się z wioski nagle w lesie został owinięty czymś obślizgłym i mięsistym, ostatnią rzeczą jaką zapamiętał było potężne uderzenie w ziemię. Obudził się w jaskini leżał przy ognisku nad którym piekły się cztery ryby, a naprzeciwko niego siedział starzec o białych włosach uśmiechał się do niego. Białowłosy podał mu rybę i zaczął:
- Wybacz Itachi to jak Cię potraktowałem ale musiałem upewnić się, że znajdą ślady walki. Mam dla Ciebie propozycję zostaniesz moim kurierem oraz szpiegiem pewnej osoby a w zamian za to ja zaopiekuję się Sasuke...
- Jiraiya-san czemu proponujesz taki układ zdrajcy, jest to bardzo nierozważne posunięcie równie dobrze mogę teraz cię zabić... - odparł spokojnie Uchiha przysuwając do szyi mędrca rozpaloną gałąź
- Ponieważ znam prawdę. Nie ciekawiło Cię gdzie straż czemu opuściłeś wioskę aż zbyt łatwo?? Wysłuchaj mojej propozycji do końca. Chciałbym byś dostarczył dwie rzeczy do wioski ukrytej w Mroku, masz je dać dzieciakowi o złotych włosach i trzech lisich wąsach na każdym policzku. On Ci złoży propozycję i przedstawi plan który może ocalić twojego braciszka przed Danzo i jego „delikatnymi” metodami rozwiązywania języków... - kontynuował Sanin, po czym wyciągnął ku Itachi'emu zwój i niewielką szkatułkę wykonana z mahoniu zdobionego złotem.
- A na czym będzie polegała twoja opieka nad moim bratem?? - zadał pytanie starszy z rodzeństwa Uchiha.
- Będę go trenował, a może i zrzeszę do opieki nad nim też pozostałą dwójkę.... - odparł Ero znikając, pozostawił przesyłkę. Łasic chwilę pomyślał i spakował „przesyłkę”.

czwartek, 23 października 2014

Rozdział 4

LUDZISKA DŁUGO OCZEKIWANA NOTKA WRESZCIE  ZOSTAŁA UKOŃCZONA DZIĘKI WAM ZA KOMENTARZE. DLATEGO CI KTÓRZY CZYTAJĄ TUTAJ NA BLOGU I KOMENTUJĄ DOSTANĄ MAŁY PREZENT:D. ZATEM ZAPRASZAM NA NOTKĘ (PS ONA GWAŁCI OCZY!!):D
_________________________________________________________________________________
Salon sprawiał ciekawe wrażenie. Złote, prostokątne płytki z wyrysowanym wewnątrz kwadratu obsydianowym hieroglifem lśniły niesamowitym blaskiem, idealnie współgrającym z kamiennymi ścianami wyłożonymi czarno-czerwoną tapetą oraz zdobiącymi je aktami pięknych kobiet w złotych ramach. Należy dodać, że na aktach ukazano wszelkie szczegóły urody dam. Naruto rozejrzał się i szybko odnalazł dziewczyny, które o dziwo uśmiechały się niewinnie. Wystraszony spytał: - Co wy kombinujecie?
- Wszystkiego najlepszego głuptasie!! - te się roześmiały i zbliżyły każda z dam podała mu prezent zapieczętowany w zwoju.
- Dziękuję mam tu coś dla was... - odpowiedział Uzumaki z uśmiechem po czym klasnął w dłonie a ściany pokryły się pięknymi tęczowymi kryształami. Sufit zaś zapadł się tworząc jakby piramidę która oświetlała ściany tworząc tak obraz przepięknej sali balowej, a co najwspanialsze to wszystko było w pełni materialne.
- T-to j-jest n-niesamowite!! - krzyknęły kobiety, a Kurokage zbierał szczękę spod stóp Nevan. Złoto włosy wyszedł na środek sali po czym machnął ręką i pod nimi pojawiły się znaki runiczne, które od ich stóp jadąc w górę przemieniały ich zwykłe ubrania w piękne suknie z czasów wiktoriańskich. To samo stało się z nim i z Akatsukim, zewsząd momentalnie zaczęła lecieć muzyka sprawiając wrażenie jakby grała w ich sercach i duszach. Różnooki stanął w niedużej odległości od nich i nagle znikąd wyrosło niewielkie podniesienie z którego zaczął przemawiać:

- Dziękuję wam za pamięć dzisiejszy dzień jest dniem szczęścia ale i dniem radości dlatego chciałbym byśmy żyli pełnią życia, i tak uczcili moich zmarłych rodziców!! W każdym z nas czai się demon, ale jest też anioł no cóż ja jestem wyjątkiem i mam w sobie bonusowo smoka. Wiecie jaką przepowiednię zapisali pradawni? Cytuję: „Gry mrok zagości nad światem ten odziany w światło go zniszczy, a w mrok pogrąży, jednak to dwie strony tej samej monety więc biały jest czarnym, zaś czarny jest białym.” Ale niegdyś pewna mądra kobieta powiedziała: „Gdy wszystko inne umiera nadzieja wciąż pozostaje ona pokonuje przeciwności losu”. Zatem teraz pytanie do nas czy pasuje nam izolacja czy tego chcemy? Patrzeć na zmiany świata przez wieki i w końcu polec bo pod naszym nosem rosną siły zły tego pragniemy? Gównianego świata dla naszych dzieci... świata w którym każdy dzień może oznaczać koniec... Ja mówię stanowcze NIE! Pragnę widzieć radość wiecznie wesołe dzieci, łąki pełne zieleni i kwiatów, niebieskie niebo pełne przepięknych rysunków stworzonych z chmur i chmurek. Moim marzeniem jest miejsce gdzie każde dziecko czyli uosobienie nadziei znajdzie swój dom to mój cel!!

Przemowa ta sprawiła, że każdy wpatrywał się w Naruto z niedowierzaniem, a Kurokage ujrzał weń jego Ojca. Uzumaki zszedł z podwyższenia i podał każdemu z zebranych kielich pełen wina. Gdy skończył wyszedł na środek krzycząc:

- ZA NADZIEJĘ, ZA PRZYJAŹŃ, ZA MIŁOŚĆ I ZA JUTRO!!!!
- ZA KAŻDY KOLEJNY DZIEŃ!! - ryknęła Kanu
- ZA DZIŚ!! - odezwała się Enou
- ZA WSZELKIE ISTNIENIE!! - wydarła się Nevan
- ZA CUD NARODZIN!! - odezwała się Aoi, a jej głos był wyjątkowo słodki i ciepły przeczył jej wyglądowi. Po tych powodach do toastu w końcu go wznieśli następnie Złoty ponownie ich zaskoczył wyjął niewielki kryształ o kolorze srebra podrzucił go, a on zawisł metr nad ziemią. Światło z kryształu stworzyło obraz wielkiego przepięknego miasta, które było pełne szczęścia. Znajdowało się weń wiele łąk, sadów, ogrodów, posągów, świątyń, przedszkoli, szkół, teatrów... Wszystkie budynki były wzniesione z cennych surowców takich jak kryształy, klejnoty, metale. Był też szklany zamek zbudowany z kolorowego szkła na bazie witrażu, który oświetlony kryształami tworzył na nocnym niebie rysunek tańczącej pary, która pod koniec się całuje. Wysokie mury zbudowane na bazie tych z wioski Mroku. Więc wioska była w okręgu ochronnym zapewniającym całkowitą nietykalność. Każdy z shinobi czy osoba z innych wojowniczych ugrupowań mógł dożyć do końca swych dni w całkowitym bezpieczeństwie we własnym fragmencie Azylu. Cywile zaś zajmowali się zwyczajnymi pracami. Młodzież spędzała czas wszelaki sposób na przykład w kinach, klubach czy też trenując. Wizja się skończyła kryształ opadł na podłogę. A Naruto się do nich uśmiechał jakby dawał im czas. Zebrane kobiety zaczęły głośno piszczeć, a Kurokage podszedł i klepnął go w plecy gratulując pomysłu.

Do chłopaka podeszła czwórka kobiet... zaś on nagle zapadł się we wszechobecny blask, a następnie na jego oczach z niczego zaczęły się rysować, misternie zdobione filary podtrzymujące strop wykonane z dziwnego metalu który od razu rozpoznał był to Novatyn metal stworzony z czystej esencji supernowy. Posadzka i sufit były skałą a dokładniej wydrążonym granitem. Nagle do sali która wkroczyły cztery damy, wówczas Uzumakiego uderzyły wymiary sali bowiem one wyglądały w niej jak ziarenka piasku. Różnooki przetarł swoje narządy służące do użytkowania zmysłu wzroku i podleciał do grupki.

Od razu rozpoznał swą Matkę Chrzestną Nevan. Jako człowiek miała Długie bordowe włosy i szmaragdowe oczy tak to się nie zmieniła no może poza wyborem koloru lakieru do paznokci bowiem obecnie używa czarnego lub bordowego, niegdyś korzystała z zielonego lub błękitnego.

Shiroi zaś miała białe oczy i seledynowe oczojebne włosy. Jej skóra miała ku kontrastowi niemalże obsydianowy odcień. Jej piersi były niemalże nie widoczne więc albo bardzo małe C albo B. Na jej twarzy gościł ciepły spokojny uśmiech, zaś całą jej osoba zdawała się wyciszać świat do tego stopnia, że nawet sam czas zapominał by płynąć... Jej ulubionym ubiorem były buty sportowe, jeansy i luźne bluzki.

Aoi miała niebieskie włosy, granatowe białka i lazurowe tęczówki, oraz jej paznokcie również były barwy mórz. Jej skóra były niemalże białą, twarz zdobił wieczny ogromny rumieniec okrywający jej policzki. Ubierała się w obcisłe stroje ala Catwomen z Batmana. Ale zawsze wybierała jeden kolor zdobiący niebo.

Akeno była to dziewczyna paradująca w stroju kapłanki mistrzyni żywioły błyskawicy i wszelkiej broni białej. Jej długie srebrne włosy i oczy oraz mleczna skóra czyniły z niej słodką ale i śmiertelnie niebezpieczną kobietę. Twarz miała wręcz niewiarygodnie piękną zdawałoby się że ukradła ją bogini piękna.

Ruszyły w głąb sali nagle się zatrzymały i odśpiewały długą mantrę zaś sala zaczęła się przebudowywać ukazując zrujnowane miasto. Zamieszkałe przez wszelkiej maści mityczne i legendarne istoty. W centrum tej niegdyś wspaniałej osady siedział przypominający szkielet byt którego nie umiały objąć rozumem miał on 3 i pół metra wzrostu oraz złote włosy i złote oczy. Ten Skinął dłonią jakby je wzywał bliżej i przemówił w dziwnym języku krótkie zdanie:

- Ket jud rodus alukard??

Kobiety poruszyły ramionami i narysowały na ziemi niewielki zwój oraz potrzaskany miecz.

- Aah penetrator KAMIKAZE!! - zaśmiała się istota i pokazała na części miecza leżące przednim oraz na „niewielką” księgę wielkości dwóch Raikage.

- Dziękujemy... - mruknęła Novan i się ukłoniła wówczas wielkolud zrobił zaskakujący gest i zerwał się na nogi a następnie przemówił w zrozumiały sposób.
- Więc tym językiem mawiacie było tak od razu jestem ostatnim z pradawnych jak wy nazywacie moją rasę. Powiem wam tylko dwie rzeczy mój czas się kończy. Po pierwsze jestem potomkiem AEONA WSZECHWIDZĄCEGO, miecz wybrańca tam macie zaś księgę zaraz dla was przetransformuje. Po drugie oba artefakty muszą trafić do kolejnego Aeona i tak nikt inny nie da rady ich użyć. - ostrzegł i po wykonaniu tych czynności zaczął płonąć złotymi płomieniami z uśmiechem stwierdził tylko „Nareszcie umrę”. Gdy tylko kobiety opuściły dziwne ruiny zrozumieli że minęło pięćdziesiąt lat od kiedy weszły do szczątek miasta. Rozejrzały się po okolicy i ujrzały pole walki, ku nim biegła spora grupa wojowników Novan dała znać, że mają wejść do podziemia gdyż wyczuła ich żądzę krwi. Jak znów zanurzyły się w korytarzu doszły do zniszczonej sali zrozumiały że te miejsce było jednym z wielu łączników czyli miejsc śmierci pradawnej istoty. Chwilę po nich pojawili się bruneci z sharinganami i uśmiechami psychopatów zaś za nimi stał najsilniejszy z nich... ten dał znać swym przydupasom, że mają odejść poszukać innych ofiar, zaś sam zaatakował kobiety, które początkowo dawały radę jednak to się szybko zmieniło. Facet stał się niewiarygodnie szybki i silnymi ciosami rozrzucił płeć piękną po sali. Postanowił się nad nimi po pastwić i spalił taki fragment ciała Aoi by konała długo i nikt nie mógł jej pomóc potem podszedł do Nevan i złamał jej połowę kości oraz zmiażdżył połowę organów wewnętrznych. Akeno ostała pozbawiona rąk i nóg zaś Shiroi porażona śmiertelnie. Zadowolony Uchiha stanął i stwierdził:
- I tak zdechniecie więc powiem wam jak się nazywam powiedzcie mi jak jest w piekle gdy znów się spotkamy!! Moje imię to Uchiha Madara.

Po tych słowach odwrócił się i zaczął iść ku wyjściu jednak nagle usłyszał cichy głos Nevan. Kobieta nagle uwolniła całą swą moc co spowodowało że najpotężniejszy przedstawiciel swego klanu odwrócił się i ujrzał że włosy dziewczyny stały się czarne oczy krwisto czerwone. Pozostałe również się przemieniły, wówczas Uchiha warknął, że to pierdolone potwory z mroku...

wtorek, 7 października 2014

Rozdział 3

Chłopak szybko się przebrał, a jego wybór padł na: czarne skórzane ciężkie, glany czarne skarpety, obsydianowe jeansy lekko poprzecierane ozdobione wieloma złotymi łańcuszkami z rubinowymi znakami klanu Uzumakich przytwierdzonych do złota, ciemną jak noc koszulę i na to narzucił krwistoczerwony płaszcz sięgający mu do kostek. Podszedł do szafki nocnej którą otworzył i wyjął czarne okulary przeciw słoneczne, a do kieszeni płaszcza wpakował po paczce czekoladowych poki. Wsadził sobie jeden ze słodyczy do ust i ruszył na trening z Kurokage. Mimo że miał tylko siedem lat wyglądał jak 10-11 latek, a Akatsuki-sensei postarał się by miał doskonale wyrzeźbione mięśnie oraz by był naprawdę silny fizycznie, Akihiko nie raz zalecał mu tortury by go uodpornić na ból, genjutsu i nauczyć fachu. Z czasem podczas treningów z przywódcą wioski wykształcił potężną aurę i opanował wilcze spojrzenie mówiące: „UWAŻASZ SIĘ ZA SILNEGO? JA JESTEM SILNIEJSZY!!”. Złoto włosy wyszedł z domu i gdy przechodził ulicami wioski usłyszał szloch ujrzał bandę starszych od niego uczniów męczących pewną dziewczynę. Przystanął na chwilę, spojrzał uważnie i podszedł spokojnym, jednak stanowczym krokiem, jeden z napastników chciał uderzyć młodą kobietę lecz jego ręka nie dotarła do celu, gdyż została chwycona za nagarstek przez jakąś dłoń. Zaskoczony opryszek spojrzał na nią i odszukał jej właściciela nie poznał go jednak, a następnie usłyszał trzask spojrzał ponownie na swoje ramię i wpatrywał się weń jak dureń nie mógł uwierzyć. Jego ręka została złamana otwarcie w nadgarstku. Dopiero teraz rozpoznał swojego oponenta ucznia Kurokage. Potem jego kumple zaatakowali złotowłosego kilku rzuciło weń bronią jednak każdy atak i każda broń trafiła w próżnię. Chłopak stał na dachu pobliskiego budynku trzymając dziewczynę, zaś jego przeciwnicy spojrzeli po sobie i nagle wszyscy padli z wieloma ranami i złamanymi wszelkimi kończynami. Naruto zaniósł młodą damę do szpitala, gdzie jak się okazało pracowała jej starsza siostra. Uzumaki dopiero teraz miał czas by się przyjrzeć i ocenić tą którą uratował oraz jej nee-san. Były to dziewczyny bardzo podobne do siebie ich czekoladowa skóra była piękną ozdobą, wielkie oczy błyszczały radośnie jednak pełne troski o drugą osobę, ich figura była nienaganna, zaś ich piersi były kopiami tych należących do kolejnej z siostrzyczek. Starsza z dziewczyn nosząca imię Morrigan Light miała ciemno brązowe oczy i takie włosy. Jej twarz była piękna i ozdobiona przez wieczny uśmiech. Ubrana była w zwykły strój pielęgniarki. Jej młodsza siostra nazywa się Saki Light. Saki-chan miała głowę ozdobioną długimi ciemnogranatowymi włosami, jej oczka miały barwę fiołków. Twarz miała śliczną mimo wilu siniaków i kilku rozcięć, obecnie uśmiechała się, był to uśmiech pełen szczęścia i wdzięczności. Przywdziała zwykły strój niewinnej uczennicy tutejszej akademii składający się z: czarnych baletek, czarnych pończoszek, czerwonej spódniczki do połowy ud, czerwonej obcisłej koszuli z obsydianowym krawatem i czarnej marynarki z czerwonym pentagramem na plecach.
- Dziękuję za pomoc... - urwała młodsza z sióstr ponieważ nie rozpoznała swojego „Księcia z Bajki”.
- Naruto nazywam się Naruto Namikaze Uzumaki. - przedstawił się lekko się kłaniając po czym dodał wyciągając ku nim paczkę słodyczy – Poki??
- Dziękuję ale nie lubię słodyczy. Ja jestem Morrigan Light, a to moja siostra Saki. Miło wiedzieć że w dzisiejszych parszywych czasach są jeszcze ludzie o rycerskich sercach - odparła starsza z dziewczyn.
- Niema sprawy nie umiem znieść widoku krzywdzonej kobiety. To jedna z najbardziej paskudnych rzeczy jakie można zrobić... - stwierdził Złoty wychodząc ze szpitala, gdy już miał opuścić budynek nagle odwrócił się i pomachał dziewczynom na pożegnanie.

Spóźnił się na trening jednak Kurokage jak zawsze o wszystkim wiedział.
- Gratuluję rycerskości. Te dziewczyny wywodzą się ze szlacheckiej rodziny dokładniej są córkami Lorda Feudalnego Kraju Demona. Dzięki temu nie musimy się martwić tym, że ich matka doniesie ojcu, a my nie wyjdziemy z Cienia co daje nam bezpieczeństwo przed świrami pokroju: Organizacji Akatsuki, Orochimaru czy inne wielkie wioski. - stwierdził Akatsuki.
- Wiesz to nie tak, że obchodzi mnie los wioski po prostu nienawidzę łez kobiet bo one bolą chyba, że są szczęścia. - odparł Uzumaki nacierając na sensei'a z pełną prędkością, jednak ten sparował jego atak leniwym kopnięciem, które posłało go na okoliczne drzewa sprawiając, że przebił sobą z dziesięć drzew. Wstał i ponownie natarł tym razem jednak dał radę trafić Akihiko w brzuch, a następnie go podciął po czym chwycił go za głowę i zaczął uderzać nim w ziemię. Kurokage nie wytrzymał i się wkurzył po dziesiątym przywaleniu głową w ziemię. Kopnął chłopaka w twarz i natarł nań z kataną z czakry. Różnooki unikał ostrza zawsze o milimetr. Starał się nadążyć wiedział, że z jakiegoś powodu nie może używać technik ninjutsu i genjutsu. Znaczy się mógł ale miał blokadę, która sprawiała że tracił kontrolę przykładowo zamiast stworzyć małą kulkę ognia od podpalił strefę o średnicy trzech kilometrów. Chłopak chwycił dłoń mistrza i wykręcił mu ją, następnie oberwał od prawdziwego Akatsukiego prosto w łeb, a ten którego trzymał znikną w bardzo śmierdzącej chmurze dymu. Zniesmaczony Uzumaki zaczął analizować ruchy swojego mistrza i nagle z uśmiechem rzucił za siebie kunai'aktory wbił się jego sensei'owi w brzuch. Ten się zatrzymał, a następnie z uśmiechem stwierdził: - Tę walkę wygrałeś. Gratuluję trzeźwości umysłu. - Akatsuki-san jesteś zbyt oczywisty... - urwał Złoty bo wszedł mu w zdanie Kurokage.
- Tak wiem no to czas na rewanż. - zaśmiał się Akihiko po czym zaatakował młodego kopem z półobrotu ten uniknął i kontratakował starając się uderzyć go z łokcia w twarz. Różnooki jednak chybił i zarobił prawego prostego skutkiem ciosu było to, że się nabił na gałąź drzewa. Gdyby nie brionac już był trupem, ponieważ Kyuubi leczy go za wolno. Chłopak ryknął wściekle i zaczął się uwalniać z formy szaszłyka. Jak tylko opadł na ziemię spróbował zaatakować swojego mistrza lotosem jednak mu to nie wyszło i otrzymał w prezencie wielką kulę wiatru na klatę. Trenowali tak przez kilka godzin i jedno z najbardziej zielonych pól treningowych przestało istnieć wszystko zarejestrowały oczy trójki kobiet z czego jedna była ukryta przed świadomością pozostałej dwójki, którymi były Kanu i Enou. Trzecia zaś to Misao Kusakabe ubrana w biało czarne kimono z motywami kwiatów sakury (kwiatów wiśni to notka dla nieświadomych ale myślę, że tu nie ma takich. To tak profilaktycznie:D). Posiada długie obsydianowe włosy z których część przewiązała białym sznurkiem tworząc z nich kitkę którą puściła pod twarzą i ułożyła ją na piersi. Grzywka przysłaniała jej jedno z oczu, które posiadają kolor rubinów. Jej piękną twarz nie wyrażała emocji jednak prawda jest taka, że była zachwycona ale jej duma nie pozwalała jej okazać tego co czuje.

Kilka godzin później dom Naruto.

Wewnątrz salonu zebrała się spora grupa składająca się z: Nevan, Shiroi, Aoi, Akeno, Akane, Eris, Ichihime, Misuzu, Mizushi, Moki, Saeko, Kanu i Enou. Szykowała ona dekoracje, stół, dania już zostały zamówione, a płeć piękna właśnie namawiała się jaki tort przygotować. Kurokage kupował im czas prowadząc Złotego do sklepu z bronią i każąc mu wybrać sobie dziewięć narzędzi.

- Naruto wybierz dziewięć broni w końcu jesteś Kyuubim, a i czas byś zaczął władać lepszą bronią niż kunai i shurikeny. Bo to tylko dodatkowy sprzęt wiem, że od zawsze chciałeś broń białą więc teraz wybierz sobie to na mój koszt zasłużyłeś na to swą ciężką pracą. - stwierdził Akatsuki.
- No dobrze skoro tak stawiasz sprawę nie odmówię. - Odparł Uzumaki.
- Leć do sklepu ja przyjdę jak zauważę że wybrałeś dziewięć broni wiesz muszę zapalić. Cholerny nałóg. - mruknął Akihiko
- Jasne. - rzekł Blondas wchodząc do sklepu przywitał się głośnym – Dzień dobry chciałbym zakupić broń najwyższej klasy cena nie gra roli!!
- Witam szanownego Klienta. Jesteś jak zakładam shinobi, jakiej broni poszukujesz?? - spytał pokryty wieloma bliznami jednooki weteran.
- Tak zgadza się. Interesują mnie cztery rodzaje broni: katany, ukryte ostrza, łańcuchy ostrzy i włócznie. - odpowiedział Namikaze spokojnym tonem.
- Proszę za mną dobór broni jest sztuką. Muszę zobaczyć jak się ruszasz, jak chwytasz przedmioty, jaki masz refleks i który zmysł masz dominujący. - poprosił Sprzedawca.
- Oczywiście. - Uzumaki ruszył za nim. Mężczyzna zaprowadził go na zaplecze i podał mu drewniany miecz rozkazując się zaatakować. Chłopak wykonał polecenie i walczyli przez krótką chwilę. Nagle Weteran rzucił mu spore zawiniątko mówiąc: - To moje największe dzieło nazywa się Kamikaze.
- Dziękuję. - Naruto rozwinął zawiniątko i spojrzał na ostrze wykonane z metalu jednak nie zwykłego bowiem był on niemalże niewidoczny. Wokół ostrza można było wyczuć krążący wiatr i jego furię. Nagle energia Uzumakiego została zassana do miecza, a mężczyzna klasnął w dłonie radośnie. Po czym krzyknął: - GRATULUJĘ CHŁOPCZE MIECZ CIĘ WYBRAŁ.
- Niesamowite czuję jakby on był moim ramieniem... - urwał Złoty bo zebrał drugim mieczem dwoma mniejszymi pakunkami i pięcioma ciężkimi skrzynkami.
- To twoje zamówienie. - Chłopak dotknął skrzyń a z nich wystrzeliły łańcuchy które się wpoiły w jego ciało. Następnie sięgnął ku małym pakunkom i wydobył z nich naramienniki z wysuwanymi ostrzami. Ubrał je i sięgnął po katanę której ostrze było zbudowane z czarnych płomieni. Miał już swoje dziewięć broni. Więc wyszedł dodając, że Kurokage zapłaci co też uczynił i zaprowadził młodego do domu, po czym nim ten przeszedł próg zawiązał mu oczy i wprowadził go do salonu gdzie...

poniedziałek, 6 października 2014

Rozdział 2

Kilka minut po rytuale.

- Uff chłopiec żyje i ma się zajebiście... - urwał Kurokage, bo Tsunade mu przywaliła.
- TY NIEODPOWIEDZIALNY SKURWYSYNIE!! - warknęła Senju podczas wybuchu furii.
- Ugh... Posłuchaj nie miałem pojęcia, że smok się nim zainteresuje oraz o tym że siedmiu demonicznych króli odda mu swoją moc i nada tytuł suwerena. Dajcie mi dwie godziny a zidentyfikuję co za gad weń wlazł. - odparł cicho obolały Akatsuki.
- Zaufajmy mu zresztą Tsunade sama go zbadaj jako medyk najlepiej ocenisz jego stan... - poprosił Ero-senin.
- Dobra! - syknęła rozgniewana kobieta rozpoczynając podstawowe i bardziej zaawansowane badania. Z każdą sekundą jej oczy rosły z zaskoczenia i szczęścia. Nagle wybuchnęła śmiechem nazywając się starą torbą. Uśmiechnęła się szeroko i stwierdziła: - Chłopiec jest zdrowy. To co mnie najbardziej zaskoczyło to jego czakra, ma ją bardzo rozwiniętą, a układ czakry rozbudowany jak u dorosłego legendarnego weterana. Najprawdopodobniej nawet w obecnym stanie może zacząć używać technik. Dodatkowo jego ciało... lewe oko pozostanie złote, możliwe że będzie dawało mu jakieś korzyści lub będzie na nie niewidomy. Jego serce bije dwa razy wolniej niż normalnie według wyników mojej autorskiej techniki potrzebuje znikomej ilości tlenu do życia a serce może mu się całkowicie zatrzymać bo ono nie jest źródłem jego sił życiowych, to tylko część dodatkowa. Jakby naturalny kamuflaż podobnie jest z wieloma organami takimi jak na przykład żołądek jeden kęs mięsa wystarczy mu na jakieś dwa trzy dni. Niepokoją mnie te mutacje przykładowo jego biceps nie jest mięśniem dwugłowym, a ośmiogłowym. Dodatkowo jego pieczęć jinchuuriki zniknęła. Jest kilka drobnych zmian a i jego regeneracja oraz zmysły są o wiele mocniejsze niż normalnie nawet u najsilniejszych z ludzi. Może mieć problemy ze stabilnością i całkiem możliwe że będzie miał alter ego lub alter ega...
- Rozumiem więc wychodzi na to, że mogę coś wyjaśnić. Słyszałem legendy że podczas tego rytuału przebudzenia raz na tryliard przypadków zdarza się nastąpić Scalenie Duszy. Jest to wydarzenie w którego trakcie byt nadnaturalny lub mistyczny akceptuje człowieka jako pana dając mu wszelkie swe moce i całą swą siłę... U Naruto stało się to z dodatkiem jeszcze nadania tytułu. Jest to prastara magia lub technika nie mam pojęcia jak to nazwać. Jedno jest pewne chłopiec będzie się rozwijał błyskawicznie. Podejrzewam że mając dwanaście lat będzie wyglądał na dwadzieścia. - wyjaśnił Akihiko.
- Wybacz mam pytanie czy mógł w wyniku tego zajścia lub rytuału uzyskać jakieś kekke genkai? - spytał rozważnie Jiraiya.
- Tak i przebudził kekke genkai Kushiny... Brionac użyła tego tylko raz i potem zapieczętowała dlatego zmarła. Pozbyła się Pięcioramiennej Włóczni Boga nieskończonej energii życiowej. Wyrzekła się swego daru niemalże całkowitej nieśmiertelności. Ceną za to jest to że większość istnień wypala ta energia życiowa. Więc nie mogła np. dotknąć Minato bo robiła mu z automatu, rany wypalała odciski dłoni, jednak gdy tylko zbliżyła się jego rany znikały. - odpowiedział cicho Kurokage.
- Ale u niego to tak nie działa dlaczego? - zadała pytanie Senju.
- Przez tego smoka najprawdopodobniej przebudował strukturę tej mocy możliwe, że chłopiec musi chcieć zranić by tak się stało. - odparł Akatsuki.
- Jak długo możemy z nim zostać? Czuję że niebezpiecznie będzie przebywać w tej wiosce za długo. - stwierdziła Blondynka.
- Maks dwadzieścia cztery godziny potem zaczniecie umierać powietrze w tej wiosce jest dla was trucizną... Trzeba mieć inne płuca by móc tu oddychać. Nawet Susanoo tu nie pozwoli wziąć oddechu. - przemówił Akihiko.
- W takim razie ja wyruszę dziś wieczorem jak tylko nieco odpocznę po podróży... - urwał sanin gdyż przeszkodził mu Kurokage rzucając klucze.
- Pokój trzysta osiem, hotel Lotos. - przerwał Czarnowłosy
- Ja chciałabym pożegnać się z chłopcem w końcu nie wiadomo na ile się z nim rozstaję może to dziwne ale przez ten krótki syn stał mi się jakby synem lub wnuczkiem. - zaśmiała się smutna Senju, ponieważ naprawdę pokochała tego chłopca.
- Mogę ci obiecać, że odzyskasz go na jakiś czas w wieku 12 lat. Jeśli chcesz odzyskać go na resztę swych dni weź to i pokonaj infekcję która was zabija... - mruknął Akatsuki dając jej niewielkie fiolki z pozoru puste jednak w środku znajdowały się śmiertelne wirusy.
- Zatem za pozwoleniem udam się na spoczynek i wrócę za dwie godziny... - zaczął Jiraiya ponownie mu jednak uciął Akihiko.
- Wieści co to za smok prześlę ci do pokoju miłego wypoczynku. A ty Tsunade masz tu specjalne upoważnienie do przypisania mu domu i możesz wybrać klan który zajmie się opieką nad nim... - urwał Kurokage bo tym razem to Ślimacza Księżniczka mu przerwała.
- Chcę aby klan należący do jego Matki Chrzestnej go przygarnął, a dom to ten starożytny dworek z posągami złotych lisów na wysokich piedestałach. - zarządziła Senju przyjmując fiolki.

Dwie godziny później.
- Smok który weń zamieszkał to Wielki Smoczy Mędrzec Aeon Wszechwidzący. - stwierdził Akatsuki.
- Niemożliwe ten legendarny gad?? - spytali Saninowie.
- Tak on we własnej osobie ten chłopiec ma przeznaczony wielki los... - odparł Akihiko

Siedem lat później w dużym dworku zbudowanym ze złotych sztab i obsydianowych cegieł. Ogrodzonym dwoma typami barier i murów. Pierwsza bariera rekwirowała wszelką broń od nieupoważnionych a druga ubrania i ograniczała czakrę do trzech procent siłę zaś do takiego poziomu by niezapowiedziany gość ledwo co chodził. Mur zaś stanowił dodatkowe zabezpieczenie bowiem pochłaniał on czakrę więc ani biju ani shinobi nie mógł go pokonać. Od czasu próby porwania „Złotego Dziecka” Kurokage wkurwiony sam postawił bariery i wzniósł mury. W ich obrębie znajdował się wielki ogród pełen złotych róż, wspaniały sad i spore oczko wodne. Nad posiadłością unosiły się jakby wyspy stworzone z kryształów wszelkiej barwy i wielkości. Podczas zachodu Dworek był skąpany w tęczach które doskonale odbijały się od jego ścian. Miejsce to wyglądało niesamowicie zupełnie jakby wyszło spod ręki bogini Wenus. Wnętrze budynku było pełne wielkich pokoi tak dużych, że wydawały się wychodzić po za jego granice. Znajdowały się w nim tajne przejścia, ukryte biblioteki, zbrojownie i sale treningowe tak zakamuflowane, że znalezienie ich graniczyły z cudem. Księgozbiory znajdujące się w tak zwanej „Wielkiej Sali” zdawały się zawierać wszelką wiedzę. Biuro Naruto było zawalone zwojami, książkami i prototypami. Jego ściany były pokryte: planami, schematami oraz pieczęciami. Sporym atutem były również sypialnie, które dopasowywały się do osób weń będących więc zawsze znajdowały się w stanie IDEAŁU. Wszystkie cuda tych pokojów służących do spędzania nocy były zasługą prastarych pieczęci odczytujących wyobrażenia i marzenia ludzi oraz zwierząt. Trzy kuchnie po jednej na piętro były w pełni automatyczne specjalne znaki materializowały zamówione dania, które były przenoszone do przestronnej jadalni lub do salonu przez szkolone Poltergeisty. Pod dworkiem znajdowały się lochy i tunele prowadzące do każdego miejsca w Wiosce Mroku.
Wewnątrz lochów panowała atmosfera grozy, miały one budowę segmentową opartą kształtem o sześciany w każdym sześcianie znajdowało się aż dziewięć sześcianów więziennych mających dosć nieprzyjemne cechy. Otóż pokazywały więźniom to co ich najbardziej boli i osłabia, żywiły się ich siłami oraz czakrą. Były masowymi salami katuszy. Korytarze pomiędzy ciągami cel były pozbawione grawitacji oraz jakby same zgadywały, gdzie chce się dostać bowiem pozwalały tam przelecieć bez wysiłku. Pomieszczenia do przetrzymywania więźniów były zbudowane z pól siłowych. Można było wejść ale wyjść nie chyba, że miało się odpowiednie przywileje. Nieszczęśników i nieszczęśniczki wpychano tam przez ściany lub wrzucano przez podłogę lub sufit. Napis nad przejściem do lochu głosił: „WY KTÓRZY TU WCHODZICIE PORZUĆCIE WSZELKĄ NADZIEJĘ...”. Tunele były zbudowane z rubinów oświetlone wydobywającymi się ze ścian czerwonymi promienia świetlnymi. Nikt nie upoważniony nie mógł wyjść zeń ponieważ one prowadziły wszędzie i nigdzie. Nawet ten zasięg ograniczony do wioski był tylko życzeniem Pana Dworu. Złote Dziecko właśnie się obudziło gdy spróbowało się unieść poczuło ciężar na ramionach, klacie i nogach. Rozejrzało się zaspane i ujrzało dwójkę wtulonych weń dziewczyn. Dziewczyna po lewej nazywała się Kanu Shiroshi była ona długowłosą blondynką o dużych fiołkowych oczach, zgrabnym ciele i pięknych sporych atutach, a jej nogi długie oraz wykonane jakby przez samą Wenus sprawiały, że każdy wzdychał. Skórę miała barwy mleka Swoje piękno ukrywała za seksowną lawendową bielizną wykonaną z jedwabiu, luźną lekko pofalowaną fioletową tuniką podkreślającą jej zacne kształty i getrami 3/4. Uwielbiała nosić wszelkie buty na obcasach, wyjątkowo ubierała buty shinobi. Jej klan specjalizuje się w skrytobójstwach. Podobnie jak Naruto ona także mając tylko siedem lat wygląda na około dziesięć lub jedenaście lat. Po drugiej stronie spała Enou Ryuukami posiadaczka pięknych brązowych włosów sięgających połowy pleców i wielkich brązowych oczu. Została obdarzona przepięknym ciałem: cudownie gładką i miękką skórą o barwie mleka, wspaniałą talią, biust miała średni, średniej długości nogi i dobrą figurę. Jej biodra i uda były nieco szersze i większe niż jej przyjaciółki Kanu. Jej ulubionym strojem była biała suknia z epoki wiktoriańskiej i pasująca do tego skromna seksowna bielizna barwy śniegu. Ubierała do tego stroju białe obcasy oraz rękawice do łokci. Dzieliła los pozostałej dwójki, a jej ród wywodził się od smoka ciemności Azraela. Losem Enou jest zostać Panią Mroku.
- Ohayo dziewczyny. - przywitał się Naruto budząc je.
- N-Naruto g-gomenasai n-niemogłyśmy s-się oprzeć... - przeprosiły Kanu i Ryuukami.
- Spokojnie jesteście moimi przyjaciółkami i wiem że nic złego nie chciałyście. - odparł Uzumaki wstając i podchodząc do lustra. Spojrzał na siebie jego długie do łopatek złote włosy były lekko nastroszone i jakby rozczepane na wszystkie strony, nad czołem tworzyły coś rogo podobnego. Oczy miał różnej barwy lewe złote o pionowej źrenicy zaś prawe normalne ludzkie o barwie nieba. Przyjrzał się swoim „wąsom” miał ich sześć po trzy na policzek. Nie był najwyższą osobą, a wręcz kurduplem. Jego lekko opalona skóra wyróżniała go spośród innych. Podszedł do okna i wyjrzał na miejsce w którym mieszkał.

Tego ranka w
ioskę spowijał mroczny klimat, co podkreślała ciemna mgła, przez którą mało kto cokolwiek widział. Trzeba było przystosować do tego oczy i duszę, by widzieć przejrzyście. Na terenie wioski znajdowało się sporo domów jak i innych parceli od hoteli przez bary po kluby nocne. Nie brakowało jednak miejsc zielonych. Piękne jeziora o jakże kuszącej barwie by zanurzyć się w nich po szyję w ubraniu lub bez, otoczone były intensywnie zieloną trawą. Do tego narcyzy, kwiaty zadufania w sobie przynoszące zgubę tym o kruchych sercach, hiacynty, czarne róże. Jeśli zerwać chciałaby je nie ta ręka co może, natychmiast liście zmieniłyby się w ciernie, tworząc swego rodzaju barierę. Był to dość łatwy sposób, by się zatruć, ale jak to wiadomo, piękno kusi na wszelkie sposoby, czynem, zapachem, bądź kształtem. Przykładowe budynki w wiosce zbudowane z czarnych cegieł lub kamieni obsydianu lub hematytu, otaczała aura niepokoju. Restauracje o czarno-czerwonych barwach wewnątrz oświetlone dodatkowo były kryształami księżycowymi, nadając charakteru szlacheckiego wykwintu. Dodać do tego rzeźby przedstawiające wielorakie sytuacje od smoków zjadających ludzi po diabły, którym bito pokłony. Nawet w barach paliły się iskrzące, szmaragdowe światła, jakby zabrano blask kryształom i przeniesiono w knoty świec lub żarówki lamp.

piątek, 3 października 2014

Rozdział 1

Kilka minut później

Para saninów podążało za przewodniczkami które opowiadały im o wiosce oraz wyjaśniły czemu są w tych strojach jednak to opowieść na później... Kobiety zaprowadziły go do wierzy przypominającej złamane ostrze prastarej mrocznej włóczni bogów zatopionej w ciele matki ziemi.
- A oto siedziba Kurokage musimy was tam zabrać gdyż ma testament Minato... - stwierdziła Nevan.
- Rozumiem prowadź. - mruknął Jiraiya.
- W porządku proszę za mną. - uśmiechnęła się ciepło kobieta i zaprowadziła ich do wierzy, a dalej do biura przywódcy wioski, gdzie za biurkiem siedział palący cygaro ubrany jak jakiś gangster dwudziestosześcioletni chłopak. Na widok zawiniątka wyjebał cygaro przez okno i oczyścił powietrze jednym leniwym ruchem palca. Wstał i podszedł do barku skąd wyjął cztery kieliszki machnięciem ręki zmaterializował trzy krzesła przed swoim biurkiem, następnie zwalił zeń papiery i inne pierdoły. Postawił cztery kieliszki i rozlał do nich sake.
- Częstujcie się ja zaś odszukam testament i sam się napiję z przyjaciółmi. Jak pewnie zauważyliście Naru-chan nie musi pić mleka. Wyjaśnienie Tsunade znajduje się w jego ciele i duszy zasługa dwójki demonów. Drugiego Minato który powstał w podziemiach tej wioski. Ooo tu jest... proszę. - rozgadał się Kurokage nagle zrobił face palma i zakłopotany skłonił się w stylu wiktoriańskim mówiąc – nazywam się Akatsuki Akihiko.
- To ty chłopcze??!! - wydarł się zaskoczony Jiraiya
- Znasz go?? - spytała Tsunade kołysząc zawiniątko.
- Tak to ja. I zna mnie bo kiedyś pomagał mi i Minato w treningu. Jiraiya-san proszę przeczytaj ostatnią wolę Yoindaime Hokage. - odpowiedział brunet na oba pytania.
- Przepraszam chyba powinieneś dokończyć tę sprawę dotyczącą czemu maluszek nie pija mleczka. - poprosiła troskliwie Senju.
- A tak oczywiście. Otóż Minato dwa i Kyuubi maczały palce w rozwoju dziecka. Dlatego Naruto urodził się jako pół demon, teraz dodatkowo ma w sobie Liska. Nie muszę wykonywać testów bo znam jego osiągi i chcę użyć na nim przebudzenia pamięci DNA. - odparł Akatsuki.
- Rozumiem ale ta technika niejednego zabiła... szanse na przeżycie to jedna na sto tysięcy. - nie dowierzała Tsunade.
- Tak ale on jest pół demonem jest wytrzymalszy niż te sto tysięcy. Posłuchaj Tsunade ja cenię tego chłopca bardziej niż własne życie!! - warknął Akihiko.
- Przepraszam że wam przerywam ale chyba powinniśmy najpierw wysłuchać ostatnich słów Minato. - przerwał Jiraiya wiszącą w powietrzu kłótnię.
- Racja. - zgodziła się pozostała dwójka milknąc.
- Mistrzu, Szanowna Babciu Tsunade i ty mały Tępy Chuju Kurokage chciałbym byście wysłuchali moich ostatnich słów. Gdy je pisze cieszę się że tej rudej demonicy tu nie ma bo bym dostał w łeb... I dostałem bo to to przylazło. Mniejsza z tym Tsunade-san proszę nie martw się przeszłością jej nie zmienimy ale możemy zmienić przyszłość. Dlatego dawne smutki porzuć w kąt i zaufaj temu dziecku które trzymasz w ramionach. Proszę byś się zgodziła na pomysł Tępego Chuja. Dla ciebie Szanowna Ślimacza Księżniczko zostawiłem niewielki prezent dolinie końca u stóp posągu twojego dziadka. Jest on zapieczętowany więc wykonaj trzy pieczęcie: smok, tygrys i smok a następnie przetnij dłoń twa krew złamie pieczęć. Jiraiya sensei ty zajmiesz się tym chłopcem gdy skończy dwanaście lat do tego czasu zbieraj i badaj piękno tego świata. W tej wiosce ukryłem mapę z najciekawszymi miejscami na świecie. I znów zebrałem w łeb. Ty także Mistrzu masz pozwolić zrobić Akatsuki'emu to co chce bo to nasz plan. Popiera to również Kushina tak nasz synek będzie mógł nas poznać o wiele lepiej niż gdybyśmy tylko go strzegli w pieczęci... Tobie Kutasie zostawiam swoją technikę Latającego Boga Piorunów oraz kopa w dupę Tsunade bądź tak miła i go mu daj ale dopiero jak zajmie się tym co musi bo inaczej coś spierdoli. - przeczytał podłamany i napalony Jiraiya.
- Dobrze trzeba uszanować wolę zmarłego... - stwierdził Kurokage.
- Tak więc rób co musisz Akatsuki, a Minato dostanie w łeb po drugiej stronie... - odparła Tsunade.
- Tak no to ja jeśli pozwolisz chciałbym być świadkiem przebudzenia małego... - zażądał Jiraiya.
- Czas ruszać pokażę wam największy sekret wioski. Rytuał przebudzenia i paktu. - zgodził się Akihiko. Zaprowadził ich do podziemia pod wierzą do ogromnej sali oświetlonej trzema różnymi światłami bijącymi od kryształów lewitujących nad dłoniami trójki posągów. Kamienna rzeźba po prawej stronie do wejścia przedstawiała Archanioła Życia światło ją okalające ma barwę zieleni, naprzeciwko od korytarza prowadzącego do sali stał Bóg Równowagi mający błękitny kolor promieni i po lewej stał posąg demona oświetlany czerwonym światłem. W centrum sali stał niewielki ołtarz. U stóp każdego z posągów znajdowała się obsydianowo-rubinowa pieczęć.
- Ty Jiraiya stań na znaku równowagi, Tsunade Ci powierzam tą życia sam stanę na tej demona. - zarządził Akihiko podchodząc i kładąc na ołtarzu chłopca. Następnie udał się na swoje miejsce gdzie zamruczał cicho dziwną i bardzo mroczną mantrę. Nagle krzyknął: Rytuał: Naznaczenia, Tańca Dusz. Chłopiec zaczął się unosić nad miejscem kultu zawisł idealnie na środku wysokości pomieszczenia. Jego lewa część ciała nagle zniknęła natomiast z nicości zaczął wyrastać wielki złoty smok który zaczął wnikać w ranę. Im większa cząstka cielska smoka znalazła się w chłopcu tym bardziej się regenerowało ciało noworodka. Gdy w końcu dziecko było w całości jego lewe ramie zapłonęło potężną białą aurą która uformowała demoniczne ramię, a potem znikając zostawiając hipnotyzujące swym pięknem pieczęcie. Podobnie stało się z prawą ręką tylko tam aura była czarna. Kolejną rzeczą dziwną był duży pentagram który pojawił się nad chłopcem i że stamtąd wypłynęło siedem ogromnych skupisk czakry które wniknęły w weń ten, zaś zapłakał jakby z radości. Wyglądało to tak jakby witał nową moc i nowe przeznaczenie. Naruto delikatnie opadł na ołtarz delikatnie jakby parował złotą czakrą. Kurokage wyjął dziwny kryształ i wykonał pieczęcie: świnia, pies, tygrys, smok, tygrys i smok. Wówczas w główkę dziecka wbił się mały srebrny szpikulec który wpompował mu wszelkie techniki przodków. Gdy zniknęła a kryształ spłonął a złotym ogniu złote dziecko zasnęło.

PROLOG

- Szybko! Lekarza migiem!! - krzyknął starzec, widząc zmarłego Yoindaime i jego żonę, a na niewielkim ołtarzu noworodka.
- Hai Sarutobi Sensei!! - jak na zawołanie pojawiła się Tsunade.
- Weź chłopca i wychowajcie go z Jiraiyą... macie zniknąć natychmiast i to tak, by starszyzna o niczym nie wiedziała -rozkazał Trzeci, wymazując pamięć o tym wydarzeniu wszystkim poza dwójką Saninów. Skutkiem techniki trzeciego było to, że cała wioska Ukrytego Liścia pogrążyła się w śnie trwającym pół godziny. Para przyjaciół zabrała nowo narodzone dziecko dość daleko (jakieś dwie godziny drogi – tak, użyli summona) w czasie tej krótkiej drzemki wioski.

Tydzień później.

- Jiraiya!! Mówię, że te miejsce odpada lepiej go zabrać do wioski ukrytej w Wietrze!! - warknęła Tsunade.
- Dobra niech Ci będzie pójdziemy na kompromis. Udamy się z nim do wioski ukrytej w Mroku. Znajduje się ona na uboczu i jest tam sporo członków jego klanu, w tym jego pradziad. A ja mam dowypełnienia przysięgę. Muszę go oddać pod skrzydła klanu Uzumaki, a potem odnaleźć ostatniego Namikaze. - odparł spokojnie Sanin.
-Może masz rację... - mruknęła Tsunade i tak dla zasady uderzyła białowłosego w łeb.

Dwa tygodnie później.

Para Saninów stała przed wielkim kanionem wypełnionym płynnym mrokiem. W oddali rozciągał się ich cel. Wioska ukryta w Mroku była ona niewielka może jak dwie dzielnice Konohy. Pełna niewielkich domów wykonanych z obsydianowej cegły. Mury zaś były z rubinu wypełnionego chakrą do granic wytrzymałości. Stanowiły one katalizator dla barier obronnych. Obrona wioski dzięki technikom Klanu Uzumaki była perfekcyjna. Nawet Biju zostałyby przez nie odbite. Shinobi tej wioski byli tajemniczy i bardzo rzadko można ich było spotkać. Kurokage czyli przywódca wioski był tak tajemniczy, że wątpiono w jego istnienie... lub mówiono, że jest nieśmiertelny.
Nagle naprzeciw nich pojawiła się dwunastka zakapturzonych postaci. Wszystkie nosiły czarne stroje z takowymi maskami, zaś zza oczodołów w zakryciach twarzy patrzyły na nich krwistoczerwone oczy. Przed szereg wyszła jedna z nich machnęła ręką, a mrok stał się jednolity i uniósł się, tworząc piękny most nad kanionem. Sannini przeszli przez most, niosąc dziecko z pewnymi obawami. Oboje byli jak przyczajony drapieżnik gotów do skoku. Każdy ich mięsień był naprężony, gotów do ataku lub obrony. Jednak postać podbiegła do nich i podała dziecku grzechotkę, pytając:
- Ma zniknąć? Czekaliśmy na was od dziesiątego października, a minęły trzy tygodnie. W końcu jesteście. Jiraiya-san, proszę udaj się za tą szóstką do gorących źródeł odświeżyć się i zrelaksować. A i zapomniałabym są to Akane Himeragi, Misuzu Kage, Moka Kira, Shiroi Hoshi, Ichihime Nobunaga i Saeko Date. Wybacz, nie możemy pokazywać twarzy poza wioską, więc ich prawdziwe oblicza ujrzysz w jej wnętrzu. Jestem pewna, że same się przedstawią. Tsunade-sama, proszę, udaj się ze mną i pozostałą piątką do szpitala, to zajmiemy się dzieckiem. Ja nazywam się Nevan Tsukikira. Pozostałe osoby to: Aoi Zakura, Serin Ryuukage, Akeno Datenshi, Mizushi Tensa i Eris Floralia.
- Jiraiya co o tym sądzisz? - spytała Senju.
- Jam jest ptak Hermes... - zaśpiewał melancholijnym głosem Senin, jak to robił gdy kogoś poddawał testowi zaufania.
- Własne skrzydła pożeram, by zostać oswojony... - odśpiewała mu Nevan.
- Można im zaufać to przyjaciółka Minato. Matka chrzestna Naruto - odparł Jiraiya po czym dodał – On też tu jest?
- Tak jest i pełni ważną rolę... proszę pozwólcie się ugościć, ten jeden dzień odpocznijcie od walki i witajcie w domu. - zaprosiła ich Tsukikira
- Jak nas rozpoznaliście? - spytała Ślimacza Księżniczka.
- Blond włosa kobieta o ogromnym biuście i pieczęci przypominającej klejnot. Białowłosy mężczyzna o zamiłowaniu do kobiet, zawsze pachnący mieszaniną męskich perfum, roztaczający wokół siebie lekką woń swoich licznych partnerek. - zacytowała słowa z listu, który potem pokazała parze Saninów.
- Cały Minato... - mruknęła Tsunade.
- Tak zgadza się. - stwierdził Ero i pobiegł ku wiosce.
- A w tym odezwały się żądze... - stwierdziła wyraźnie niepocieszona i bardzo zawiedziona Senju.
- Człowiek nie dostrzega tego, co już ma i szuka daleko, a gdy zrozumie, często szczęście jest za daleko. Poddawanie się nic nie daje, trzeba mieć nadzieję i wierzyć. Toz tego powstaje euforia, która nie kiełkuje, a eksploduje boskim płomieniem... -pocieszyła ją zamaskowana kobieta.
- Piękne i prawdziwe słowa, jednakże po tym wszystkim już sama nie wiem, w co mam wierzyć... - odparła blondynka
- Proszę weź to. - odparła Nev podając jej niewielką książkę o tytule: „Odwieczny Krąg Istnienia”. Wnuczka pierwszego otworzyła ja na pierwszej stronie i ujrzała zdanie napisane złotym atramentem: „To co najcenniejsze jest niewidoczne, ujrzeć to można tylko sercem bo ono widzi to co niedostrzegalne dla oczu.”. Po czym ruszyła za przewodniczkami.