- Szybko! Lekarza migiem!! - krzyknął starzec, widząc zmarłego Yoindaime i jego żonę, a na niewielkim ołtarzu noworodka.
- Hai Sarutobi Sensei!! - jak na zawołanie pojawiła się Tsunade.
- Weź chłopca i wychowajcie go z Jiraiyą... macie zniknąć natychmiast i to tak, by starszyzna o niczym nie wiedziała -rozkazał Trzeci, wymazując pamięć o tym wydarzeniu wszystkim poza dwójką Saninów. Skutkiem techniki trzeciego było to, że cała wioska Ukrytego Liścia pogrążyła się w śnie trwającym pół godziny. Para przyjaciół zabrała nowo narodzone dziecko dość daleko (jakieś dwie godziny drogi – tak, użyli summona) w czasie tej krótkiej drzemki wioski.
Tydzień później.
- Jiraiya!! Mówię, że te miejsce odpada lepiej go zabrać do wioski ukrytej w Wietrze!! - warknęła Tsunade.
- Dobra niech Ci będzie pójdziemy na kompromis. Udamy się z nim do wioski ukrytej w Mroku. Znajduje się ona na uboczu i jest tam sporo członków jego klanu, w tym jego pradziad. A ja mam dowypełnienia przysięgę. Muszę go oddać pod skrzydła klanu Uzumaki, a potem odnaleźć ostatniego Namikaze. - odparł spokojnie Sanin.
-Może masz rację... - mruknęła Tsunade i tak dla zasady uderzyła białowłosego w łeb.
Dwa tygodnie później.
Para Saninów stała przed wielkim kanionem wypełnionym płynnym mrokiem. W oddali rozciągał się ich cel. Wioska ukryta w Mroku była ona niewielka może jak dwie dzielnice Konohy. Pełna niewielkich domów wykonanych z obsydianowej cegły. Mury zaś były z rubinu wypełnionego chakrą do granic wytrzymałości. Stanowiły one katalizator dla barier obronnych. Obrona wioski dzięki technikom Klanu Uzumaki była perfekcyjna. Nawet Biju zostałyby przez nie odbite. Shinobi tej wioski byli tajemniczy i bardzo rzadko można ich było spotkać. Kurokage czyli przywódca wioski był tak tajemniczy, że wątpiono w jego istnienie... lub mówiono, że jest nieśmiertelny.
Nagle naprzeciw nich pojawiła się dwunastka zakapturzonych postaci. Wszystkie nosiły czarne stroje z takowymi maskami, zaś zza oczodołów w zakryciach twarzy patrzyły na nich krwistoczerwone oczy. Przed szereg wyszła jedna z nich machnęła ręką, a mrok stał się jednolity i uniósł się, tworząc piękny most nad kanionem. Sannini przeszli przez most, niosąc dziecko z pewnymi obawami. Oboje byli jak przyczajony drapieżnik gotów do skoku. Każdy ich mięsień był naprężony, gotów do ataku lub obrony. Jednak postać podbiegła do nich i podała dziecku grzechotkę, pytając:
- Ma zniknąć? Czekaliśmy na was od dziesiątego października, a minęły trzy tygodnie. W końcu jesteście. Jiraiya-san, proszę udaj się za tą szóstką do gorących źródeł odświeżyć się i zrelaksować. A i zapomniałabym są to Akane Himeragi, Misuzu Kage, Moka Kira, Shiroi Hoshi, Ichihime Nobunaga i Saeko Date. Wybacz, nie możemy pokazywać twarzy poza wioską, więc ich prawdziwe oblicza ujrzysz w jej wnętrzu. Jestem pewna, że same się przedstawią. Tsunade-sama, proszę, udaj się ze mną i pozostałą piątką do szpitala, to zajmiemy się dzieckiem. Ja nazywam się Nevan Tsukikira. Pozostałe osoby to: Aoi Zakura, Serin Ryuukage, Akeno Datenshi, Mizushi Tensa i Eris Floralia.
- Jiraiya co o tym sądzisz? - spytała Senju.
- Jam jest ptak Hermes... - zaśpiewał melancholijnym głosem Senin, jak to robił gdy kogoś poddawał testowi zaufania.
- Własne skrzydła pożeram, by zostać oswojony... - odśpiewała mu Nevan.
- Można im zaufać to przyjaciółka Minato. Matka chrzestna Naruto - odparł Jiraiya po czym dodał – On też tu jest?
- Tak jest i pełni ważną rolę... proszę pozwólcie się ugościć, ten jeden dzień odpocznijcie od walki i witajcie w domu. - zaprosiła ich Tsukikira
- Jak nas rozpoznaliście? - spytała Ślimacza Księżniczka.
- Blond włosa kobieta o ogromnym biuście i pieczęci przypominającej klejnot. Białowłosy mężczyzna o zamiłowaniu do kobiet, zawsze pachnący mieszaniną męskich perfum, roztaczający wokół siebie lekką woń swoich licznych partnerek. - zacytowała słowa z listu, który potem pokazała parze Saninów.
- Cały Minato... - mruknęła Tsunade.
- Tak zgadza się. - stwierdził Ero i pobiegł ku wiosce.
- A w tym odezwały się żądze... - stwierdziła wyraźnie niepocieszona i bardzo zawiedziona Senju.
- Człowiek nie dostrzega tego, co już ma i szuka daleko, a gdy zrozumie, często szczęście jest za daleko. Poddawanie się nic nie daje, trzeba mieć nadzieję i wierzyć. Toz tego powstaje euforia, która nie kiełkuje, a eksploduje boskim płomieniem... -pocieszyła ją zamaskowana kobieta.
- Piękne i prawdziwe słowa, jednakże po tym wszystkim już sama nie wiem, w co mam wierzyć... - odparła blondynka
- Proszę weź to. - odparła Nev podając jej niewielką książkę o tytule: „Odwieczny Krąg Istnienia”. Wnuczka pierwszego otworzyła ja na pierwszej stronie i ujrzała zdanie napisane złotym atramentem: „To co najcenniejsze jest niewidoczne, ujrzeć to można tylko sercem bo ono widzi to co niedostrzegalne dla oczu.”. Po czym ruszyła za przewodniczkami.
- Hai Sarutobi Sensei!! - jak na zawołanie pojawiła się Tsunade.
- Weź chłopca i wychowajcie go z Jiraiyą... macie zniknąć natychmiast i to tak, by starszyzna o niczym nie wiedziała -rozkazał Trzeci, wymazując pamięć o tym wydarzeniu wszystkim poza dwójką Saninów. Skutkiem techniki trzeciego było to, że cała wioska Ukrytego Liścia pogrążyła się w śnie trwającym pół godziny. Para przyjaciół zabrała nowo narodzone dziecko dość daleko (jakieś dwie godziny drogi – tak, użyli summona) w czasie tej krótkiej drzemki wioski.
Tydzień później.
- Jiraiya!! Mówię, że te miejsce odpada lepiej go zabrać do wioski ukrytej w Wietrze!! - warknęła Tsunade.
- Dobra niech Ci będzie pójdziemy na kompromis. Udamy się z nim do wioski ukrytej w Mroku. Znajduje się ona na uboczu i jest tam sporo członków jego klanu, w tym jego pradziad. A ja mam dowypełnienia przysięgę. Muszę go oddać pod skrzydła klanu Uzumaki, a potem odnaleźć ostatniego Namikaze. - odparł spokojnie Sanin.
-Może masz rację... - mruknęła Tsunade i tak dla zasady uderzyła białowłosego w łeb.
Dwa tygodnie później.
Para Saninów stała przed wielkim kanionem wypełnionym płynnym mrokiem. W oddali rozciągał się ich cel. Wioska ukryta w Mroku była ona niewielka może jak dwie dzielnice Konohy. Pełna niewielkich domów wykonanych z obsydianowej cegły. Mury zaś były z rubinu wypełnionego chakrą do granic wytrzymałości. Stanowiły one katalizator dla barier obronnych. Obrona wioski dzięki technikom Klanu Uzumaki była perfekcyjna. Nawet Biju zostałyby przez nie odbite. Shinobi tej wioski byli tajemniczy i bardzo rzadko można ich było spotkać. Kurokage czyli przywódca wioski był tak tajemniczy, że wątpiono w jego istnienie... lub mówiono, że jest nieśmiertelny.
Nagle naprzeciw nich pojawiła się dwunastka zakapturzonych postaci. Wszystkie nosiły czarne stroje z takowymi maskami, zaś zza oczodołów w zakryciach twarzy patrzyły na nich krwistoczerwone oczy. Przed szereg wyszła jedna z nich machnęła ręką, a mrok stał się jednolity i uniósł się, tworząc piękny most nad kanionem. Sannini przeszli przez most, niosąc dziecko z pewnymi obawami. Oboje byli jak przyczajony drapieżnik gotów do skoku. Każdy ich mięsień był naprężony, gotów do ataku lub obrony. Jednak postać podbiegła do nich i podała dziecku grzechotkę, pytając:
- Ma zniknąć? Czekaliśmy na was od dziesiątego października, a minęły trzy tygodnie. W końcu jesteście. Jiraiya-san, proszę udaj się za tą szóstką do gorących źródeł odświeżyć się i zrelaksować. A i zapomniałabym są to Akane Himeragi, Misuzu Kage, Moka Kira, Shiroi Hoshi, Ichihime Nobunaga i Saeko Date. Wybacz, nie możemy pokazywać twarzy poza wioską, więc ich prawdziwe oblicza ujrzysz w jej wnętrzu. Jestem pewna, że same się przedstawią. Tsunade-sama, proszę, udaj się ze mną i pozostałą piątką do szpitala, to zajmiemy się dzieckiem. Ja nazywam się Nevan Tsukikira. Pozostałe osoby to: Aoi Zakura, Serin Ryuukage, Akeno Datenshi, Mizushi Tensa i Eris Floralia.
- Jiraiya co o tym sądzisz? - spytała Senju.
- Jam jest ptak Hermes... - zaśpiewał melancholijnym głosem Senin, jak to robił gdy kogoś poddawał testowi zaufania.
- Własne skrzydła pożeram, by zostać oswojony... - odśpiewała mu Nevan.
- Można im zaufać to przyjaciółka Minato. Matka chrzestna Naruto - odparł Jiraiya po czym dodał – On też tu jest?
- Tak jest i pełni ważną rolę... proszę pozwólcie się ugościć, ten jeden dzień odpocznijcie od walki i witajcie w domu. - zaprosiła ich Tsukikira
- Jak nas rozpoznaliście? - spytała Ślimacza Księżniczka.
- Blond włosa kobieta o ogromnym biuście i pieczęci przypominającej klejnot. Białowłosy mężczyzna o zamiłowaniu do kobiet, zawsze pachnący mieszaniną męskich perfum, roztaczający wokół siebie lekką woń swoich licznych partnerek. - zacytowała słowa z listu, który potem pokazała parze Saninów.
- Cały Minato... - mruknęła Tsunade.
- Tak zgadza się. - stwierdził Ero i pobiegł ku wiosce.
- A w tym odezwały się żądze... - stwierdziła wyraźnie niepocieszona i bardzo zawiedziona Senju.
- Człowiek nie dostrzega tego, co już ma i szuka daleko, a gdy zrozumie, często szczęście jest za daleko. Poddawanie się nic nie daje, trzeba mieć nadzieję i wierzyć. Toz tego powstaje euforia, która nie kiełkuje, a eksploduje boskim płomieniem... -pocieszyła ją zamaskowana kobieta.
- Piękne i prawdziwe słowa, jednakże po tym wszystkim już sama nie wiem, w co mam wierzyć... - odparła blondynka
- Proszę weź to. - odparła Nev podając jej niewielką książkę o tytule: „Odwieczny Krąg Istnienia”. Wnuczka pierwszego otworzyła ja na pierwszej stronie i ujrzała zdanie napisane złotym atramentem: „To co najcenniejsze jest niewidoczne, ujrzeć to można tylko sercem bo ono widzi to co niedostrzegalne dla oczu.”. Po czym ruszyła za przewodniczkami.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz