czwartek, 23 października 2014

Rozdział 4

LUDZISKA DŁUGO OCZEKIWANA NOTKA WRESZCIE  ZOSTAŁA UKOŃCZONA DZIĘKI WAM ZA KOMENTARZE. DLATEGO CI KTÓRZY CZYTAJĄ TUTAJ NA BLOGU I KOMENTUJĄ DOSTANĄ MAŁY PREZENT:D. ZATEM ZAPRASZAM NA NOTKĘ (PS ONA GWAŁCI OCZY!!):D
_________________________________________________________________________________
Salon sprawiał ciekawe wrażenie. Złote, prostokątne płytki z wyrysowanym wewnątrz kwadratu obsydianowym hieroglifem lśniły niesamowitym blaskiem, idealnie współgrającym z kamiennymi ścianami wyłożonymi czarno-czerwoną tapetą oraz zdobiącymi je aktami pięknych kobiet w złotych ramach. Należy dodać, że na aktach ukazano wszelkie szczegóły urody dam. Naruto rozejrzał się i szybko odnalazł dziewczyny, które o dziwo uśmiechały się niewinnie. Wystraszony spytał: - Co wy kombinujecie?
- Wszystkiego najlepszego głuptasie!! - te się roześmiały i zbliżyły każda z dam podała mu prezent zapieczętowany w zwoju.
- Dziękuję mam tu coś dla was... - odpowiedział Uzumaki z uśmiechem po czym klasnął w dłonie a ściany pokryły się pięknymi tęczowymi kryształami. Sufit zaś zapadł się tworząc jakby piramidę która oświetlała ściany tworząc tak obraz przepięknej sali balowej, a co najwspanialsze to wszystko było w pełni materialne.
- T-to j-jest n-niesamowite!! - krzyknęły kobiety, a Kurokage zbierał szczękę spod stóp Nevan. Złoto włosy wyszedł na środek sali po czym machnął ręką i pod nimi pojawiły się znaki runiczne, które od ich stóp jadąc w górę przemieniały ich zwykłe ubrania w piękne suknie z czasów wiktoriańskich. To samo stało się z nim i z Akatsukim, zewsząd momentalnie zaczęła lecieć muzyka sprawiając wrażenie jakby grała w ich sercach i duszach. Różnooki stanął w niedużej odległości od nich i nagle znikąd wyrosło niewielkie podniesienie z którego zaczął przemawiać:

- Dziękuję wam za pamięć dzisiejszy dzień jest dniem szczęścia ale i dniem radości dlatego chciałbym byśmy żyli pełnią życia, i tak uczcili moich zmarłych rodziców!! W każdym z nas czai się demon, ale jest też anioł no cóż ja jestem wyjątkiem i mam w sobie bonusowo smoka. Wiecie jaką przepowiednię zapisali pradawni? Cytuję: „Gry mrok zagości nad światem ten odziany w światło go zniszczy, a w mrok pogrąży, jednak to dwie strony tej samej monety więc biały jest czarnym, zaś czarny jest białym.” Ale niegdyś pewna mądra kobieta powiedziała: „Gdy wszystko inne umiera nadzieja wciąż pozostaje ona pokonuje przeciwności losu”. Zatem teraz pytanie do nas czy pasuje nam izolacja czy tego chcemy? Patrzeć na zmiany świata przez wieki i w końcu polec bo pod naszym nosem rosną siły zły tego pragniemy? Gównianego świata dla naszych dzieci... świata w którym każdy dzień może oznaczać koniec... Ja mówię stanowcze NIE! Pragnę widzieć radość wiecznie wesołe dzieci, łąki pełne zieleni i kwiatów, niebieskie niebo pełne przepięknych rysunków stworzonych z chmur i chmurek. Moim marzeniem jest miejsce gdzie każde dziecko czyli uosobienie nadziei znajdzie swój dom to mój cel!!

Przemowa ta sprawiła, że każdy wpatrywał się w Naruto z niedowierzaniem, a Kurokage ujrzał weń jego Ojca. Uzumaki zszedł z podwyższenia i podał każdemu z zebranych kielich pełen wina. Gdy skończył wyszedł na środek krzycząc:

- ZA NADZIEJĘ, ZA PRZYJAŹŃ, ZA MIŁOŚĆ I ZA JUTRO!!!!
- ZA KAŻDY KOLEJNY DZIEŃ!! - ryknęła Kanu
- ZA DZIŚ!! - odezwała się Enou
- ZA WSZELKIE ISTNIENIE!! - wydarła się Nevan
- ZA CUD NARODZIN!! - odezwała się Aoi, a jej głos był wyjątkowo słodki i ciepły przeczył jej wyglądowi. Po tych powodach do toastu w końcu go wznieśli następnie Złoty ponownie ich zaskoczył wyjął niewielki kryształ o kolorze srebra podrzucił go, a on zawisł metr nad ziemią. Światło z kryształu stworzyło obraz wielkiego przepięknego miasta, które było pełne szczęścia. Znajdowało się weń wiele łąk, sadów, ogrodów, posągów, świątyń, przedszkoli, szkół, teatrów... Wszystkie budynki były wzniesione z cennych surowców takich jak kryształy, klejnoty, metale. Był też szklany zamek zbudowany z kolorowego szkła na bazie witrażu, który oświetlony kryształami tworzył na nocnym niebie rysunek tańczącej pary, która pod koniec się całuje. Wysokie mury zbudowane na bazie tych z wioski Mroku. Więc wioska była w okręgu ochronnym zapewniającym całkowitą nietykalność. Każdy z shinobi czy osoba z innych wojowniczych ugrupowań mógł dożyć do końca swych dni w całkowitym bezpieczeństwie we własnym fragmencie Azylu. Cywile zaś zajmowali się zwyczajnymi pracami. Młodzież spędzała czas wszelaki sposób na przykład w kinach, klubach czy też trenując. Wizja się skończyła kryształ opadł na podłogę. A Naruto się do nich uśmiechał jakby dawał im czas. Zebrane kobiety zaczęły głośno piszczeć, a Kurokage podszedł i klepnął go w plecy gratulując pomysłu.

Do chłopaka podeszła czwórka kobiet... zaś on nagle zapadł się we wszechobecny blask, a następnie na jego oczach z niczego zaczęły się rysować, misternie zdobione filary podtrzymujące strop wykonane z dziwnego metalu który od razu rozpoznał był to Novatyn metal stworzony z czystej esencji supernowy. Posadzka i sufit były skałą a dokładniej wydrążonym granitem. Nagle do sali która wkroczyły cztery damy, wówczas Uzumakiego uderzyły wymiary sali bowiem one wyglądały w niej jak ziarenka piasku. Różnooki przetarł swoje narządy służące do użytkowania zmysłu wzroku i podleciał do grupki.

Od razu rozpoznał swą Matkę Chrzestną Nevan. Jako człowiek miała Długie bordowe włosy i szmaragdowe oczy tak to się nie zmieniła no może poza wyborem koloru lakieru do paznokci bowiem obecnie używa czarnego lub bordowego, niegdyś korzystała z zielonego lub błękitnego.

Shiroi zaś miała białe oczy i seledynowe oczojebne włosy. Jej skóra miała ku kontrastowi niemalże obsydianowy odcień. Jej piersi były niemalże nie widoczne więc albo bardzo małe C albo B. Na jej twarzy gościł ciepły spokojny uśmiech, zaś całą jej osoba zdawała się wyciszać świat do tego stopnia, że nawet sam czas zapominał by płynąć... Jej ulubionym ubiorem były buty sportowe, jeansy i luźne bluzki.

Aoi miała niebieskie włosy, granatowe białka i lazurowe tęczówki, oraz jej paznokcie również były barwy mórz. Jej skóra były niemalże białą, twarz zdobił wieczny ogromny rumieniec okrywający jej policzki. Ubierała się w obcisłe stroje ala Catwomen z Batmana. Ale zawsze wybierała jeden kolor zdobiący niebo.

Akeno była to dziewczyna paradująca w stroju kapłanki mistrzyni żywioły błyskawicy i wszelkiej broni białej. Jej długie srebrne włosy i oczy oraz mleczna skóra czyniły z niej słodką ale i śmiertelnie niebezpieczną kobietę. Twarz miała wręcz niewiarygodnie piękną zdawałoby się że ukradła ją bogini piękna.

Ruszyły w głąb sali nagle się zatrzymały i odśpiewały długą mantrę zaś sala zaczęła się przebudowywać ukazując zrujnowane miasto. Zamieszkałe przez wszelkiej maści mityczne i legendarne istoty. W centrum tej niegdyś wspaniałej osady siedział przypominający szkielet byt którego nie umiały objąć rozumem miał on 3 i pół metra wzrostu oraz złote włosy i złote oczy. Ten Skinął dłonią jakby je wzywał bliżej i przemówił w dziwnym języku krótkie zdanie:

- Ket jud rodus alukard??

Kobiety poruszyły ramionami i narysowały na ziemi niewielki zwój oraz potrzaskany miecz.

- Aah penetrator KAMIKAZE!! - zaśmiała się istota i pokazała na części miecza leżące przednim oraz na „niewielką” księgę wielkości dwóch Raikage.

- Dziękujemy... - mruknęła Novan i się ukłoniła wówczas wielkolud zrobił zaskakujący gest i zerwał się na nogi a następnie przemówił w zrozumiały sposób.
- Więc tym językiem mawiacie było tak od razu jestem ostatnim z pradawnych jak wy nazywacie moją rasę. Powiem wam tylko dwie rzeczy mój czas się kończy. Po pierwsze jestem potomkiem AEONA WSZECHWIDZĄCEGO, miecz wybrańca tam macie zaś księgę zaraz dla was przetransformuje. Po drugie oba artefakty muszą trafić do kolejnego Aeona i tak nikt inny nie da rady ich użyć. - ostrzegł i po wykonaniu tych czynności zaczął płonąć złotymi płomieniami z uśmiechem stwierdził tylko „Nareszcie umrę”. Gdy tylko kobiety opuściły dziwne ruiny zrozumieli że minęło pięćdziesiąt lat od kiedy weszły do szczątek miasta. Rozejrzały się po okolicy i ujrzały pole walki, ku nim biegła spora grupa wojowników Novan dała znać, że mają wejść do podziemia gdyż wyczuła ich żądzę krwi. Jak znów zanurzyły się w korytarzu doszły do zniszczonej sali zrozumiały że te miejsce było jednym z wielu łączników czyli miejsc śmierci pradawnej istoty. Chwilę po nich pojawili się bruneci z sharinganami i uśmiechami psychopatów zaś za nimi stał najsilniejszy z nich... ten dał znać swym przydupasom, że mają odejść poszukać innych ofiar, zaś sam zaatakował kobiety, które początkowo dawały radę jednak to się szybko zmieniło. Facet stał się niewiarygodnie szybki i silnymi ciosami rozrzucił płeć piękną po sali. Postanowił się nad nimi po pastwić i spalił taki fragment ciała Aoi by konała długo i nikt nie mógł jej pomóc potem podszedł do Nevan i złamał jej połowę kości oraz zmiażdżył połowę organów wewnętrznych. Akeno ostała pozbawiona rąk i nóg zaś Shiroi porażona śmiertelnie. Zadowolony Uchiha stanął i stwierdził:
- I tak zdechniecie więc powiem wam jak się nazywam powiedzcie mi jak jest w piekle gdy znów się spotkamy!! Moje imię to Uchiha Madara.

Po tych słowach odwrócił się i zaczął iść ku wyjściu jednak nagle usłyszał cichy głos Nevan. Kobieta nagle uwolniła całą swą moc co spowodowało że najpotężniejszy przedstawiciel swego klanu odwrócił się i ujrzał że włosy dziewczyny stały się czarne oczy krwisto czerwone. Pozostałe również się przemieniły, wówczas Uchiha warknął, że to pierdolone potwory z mroku...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz